Opieka nad 950 psami w Tajlandii: Poznaj „człowieka, który ratuje psy”

Michael karmi psa w Tajlandii' decoding='async' fetchpriority='high' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w pisaniu dla DogTime, jest możliwość poznania niesamowitych ludzi, którzy zmienili życie psów na lepsze. Michael z pewnością należy do takich osób. Przez wielu nazywany jest Człowiekiem Ratującym Psy i nie bez powodu. On i jego personel opiekują się prawie 1000 psami na ratunek w Tajlandii!

Zaczęłam obserwować Michaela, kiedy natknęłam się na film na Facebooku, po którym płynęły mi łzy szczęścia. Wtedy wiedziałam, że muszę poznać człowieka odpowiedzialnego za tę wspaniałą akcję ratunkową w Tajlandii! Poniżej możesz obejrzeć film, który po raz pierwszy dał mi znać o niesamowitej pracy, którą wykonał.



Michael był na tyle łaskawy, że w swoim napiętym harmonogramie znalazł czas na rozmowę kwalifikacyjną. Możesz obejrzeć całą naszą rozmowę w filmie znajdującym się na górze tego artykułu, a poniżej znajdziesz najważniejsze informacje i więcej informacji o tym, jak być na bieżąco z całą pracą wykonywaną przez człowieka, który ratuje psy.

Jak zaczął się „Człowiek, który ratuje psy”?



AMANDA: Jestem pod wrażeniem tego, co robisz i zaszczycona, że ​​mogę Cię poznać, i czuję się winna, że ​​zabieram Twój czas, ponieważ opiekujesz się prawie 1000 psów i jestem pewna, że ​​potrzebujesz każdej sekundy, jaką możesz!



MICHAEL: Właściwie myślę, że częścią mojej pracy jest poświęcanie czasu na udzielanie tego typu wywiadów i dawanie większej świadomości na temat tego, co robimy. I podoba mi się to!

AMANDA: Świetnie! Moje pierwsze pytanie do Was brzmi: jak to się wszystko zaczęło?

MICHAEL: Przeprowadziłem się do Tajlandii około 20 lat temu, ponieważ chciałem dużej zmiany w życiu, więc przeprowadziłem się ze Szwecji do Tajlandii. Jestem szefem kuchni i opiekowałem się kilkoma restauracjami. Bezpańskie psy są tu częścią kultury – jest ich mnóstwo – i nie zwracałem na nie szczególnej uwagi – aż pewnego dnia w 2011 roku za moją restauracją pojawił się pies, który pojawił się w naprawdę złym stanie.

Zacząłem ją więc karmić i wracała codziennie o 17:00. Zdobyłem jej zaufanie i mogłem zabrać ją do weterynarza.

Potem zacząłem współpracować z lokalną organizacją, w której wówczas mieszkałem, i tak to się zaczęło – jeden pies dziesięć lat temu, a teraz mam 950 psów i 30 pracowników.



MICHAEL: Właściwie to codziennie karmiłem bezdomne psy, aż w 2016 roku klip stał się wirusowy w mediach społecznościowych na całym świecie. Była tam platforma o nazwie Newsner ze Szwecji, która nakręciła krótki klip o tym, jak karmię psy. W ciągu miesiąca obejrzało go około 100 milionów ludzi i zostało przetłumaczone na wiele języków.

W maju 2016 roku zdecydowałem się wynająć ekipę do wynajęcia i przyjąć więcej psów. Następnie przejąłem lokalny funt dla psów na terenie gminy i rozwinęliśmy się. I oto jesteśmy dzisiaj!

czy psy mogą bekać

To był więc punkt wyjścia. Na tym polega siła mediów społecznościowych; może coś stworzyć lub zepsuć!

Od miski za restauracją po przejęcie psiego funta

Michał ze szczęśliwym psem' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Przejęłaś lokalny schronisko dla psów? Cóż za ogromna odpowiedzialność!

MICHAEL: Dla gminy, z którą współpracuję, burmistrz jest moim naprawdę dobrym przyjacielem od 17 lat. Jest miłośnikiem psów, za co jestem mu naprawdę wdzięczny, ponieważ przez większość czasu gminy nie współpracują z ratownikami i karmnikami dla psów. Przez większość czasu się z nimi kłócą i mówią: „Nie karmcie tutaj psów”. Mamy więc szczęście.

Ten funt psa był bardzo mały, miał 150 metrów kwadratowych i 100 psów. Rozmawiałem z burmistrzem i powiedziałem, że się tym zajmę; Mam zamiar to rozwinąć. Powiedział OK.

Dlatego ściśle z nimi współpracujemy, jestem szczęśliwy i szczęśliwy. I naprawdę też są szczęśliwi.



AMANDA: To dla mnie niesamowite, że przeprowadziłeś się z obcego kraju, aby zostać szefem kuchni, a potem postanowiłeś zmienić tam świat. Zmieniłeś wszystko dla tych psów!

MICHAEL: Jestem kucharzem od 18 roku życia, więc z zawodu jestem kucharzem i ratownikiem psów. Teraz jestem ratownikiem na pełen etat.

Zamknąłem restaurację trzy lata temu. To było dobre miejsce – każdego wieczoru miałem dwa miejsca do siedzenia i było naprawdę popularne. Nie mogłem jednak robić obu rzeczy, ponieważ w 2016 roku miałem udar związany ze stresem. Nie chciałem tego znowu mieć, więc zdecydowałem się między karmieniem psów a karmieniem ludzi.

AMANDA: Och, przepraszam. Cóż, nie wybrałeś życia bez stresu, ale myślę, że musi to być niesamowicie satysfakcjonujące!

MICHAEL: To satysfakcjonujące. To jest.

Wyjątkowe miejsce na ratunek

mężczyzna karmiący psy uliczne w Tajlandii' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Jest wiele fajnych rzeczy w tym, co robisz; jednym z nich jest lokalizacja. Zastanawiam się, czy to cecha charakterystyczna klimatu, że można przebywać na świeżym powietrzu. Myślę, że ponieważ tam, gdzie jesteś, jest tak duży, dlatego możesz pomieścić tak wiele psów.

MICHAEL: Tak, jest duży. Mamy 600 psów w schronisku i 350 psów na ulicach, które codziennie monitorujemy i karmimy, ponieważ w niektórych przypadkach psy czują się dobrze tam, gdzie są i nie musimy ich usuwać.

Usuwamy ich, jeśli są w niebezpieczeństwie, a przez niebezpieczeństwo mam na myśli ludzi i ruch uliczny – więc usuwamy ich z niebezpiecznych ludzi. Nie twierdzę, że wszyscy ludzie są niebezpieczni, ale wystarczy jeden idiota, żeby wszystko zepsuć. Ale jeśli są bezpieczne, zostawiamy je – nie możemy przyjąć wszystkich psów.

pomorska mieszanka z pitbullem

Poszerzamy kolejne 5000 metrów. Mamy teraz 5000 metrów kwadratowych, więc będziemy mieli 10000 metrów kwadratowych.

zdjęcie lotnicze akcji ratunkowej' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Wow! A możesz opisać gdzie jesteś? Mówiłeś, że jesteś w Tajlandii, prawda?

MICHAEL: Tak, jesteśmy w Tajlandii i znajdujemy się godzinę drogi od Bangkoku, w środku lasu. Znajdujemy się na terenie gminy; to obszar śmieci. Więc to ja, psy i śmieci, co jest w porządku!

AMANDA: Jak udaje ci się to wszystko utrzymać – utrzymywać, żeby psy były bezpieczne i tak dalej? 

MICHAEL: Cóż, nasz teren jest ogrodzony; znajdujemy się właśnie na terenie, na którym gmina wyznacza go jako obszar śmieci. To duży obszar. Tak, są tam śmieci, ale nie śmierdzą.

Najlepsze jest to, że nikt nie będzie chciał się tam rozwijać. Nie będzie żadnych mieszkań własnościowych ani niczego, co będzie w porządku. Oznacza to, że psy mogą szczekać i robić, co chcą.

AMANDA: Co za idealna lokalizacja! Czy Twoje schronienie znajduje się całkowicie na zewnątrz?

MICHAEL: Tak, wszystko jest na świeżym powietrzu.

AMANDA: Myślę, że masz do tego dobry klimat!

MICHAŁ: Tak jest! Mamy dachy i podwyższone podłogi na porę deszczową. Nie jest zimno. Czasami w styczniu temperatura może spaść do 15 stopni Celsjusza, co może być trochę zimne dla psów, ponieważ są przyzwyczajone do 30 stopni. U mnie też jest chłodno, bo nie mamy tu kaloryferów.

Opieka nad psami ze specjalnymi potrzebami w schronisku

psy na wózkach inwalidzkich' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Płakałam przez cały film o twoim schronisku, ale to, co naprawdę mnie uderzyło, to te wszystkie psy ze specjalnymi potrzebami, którymi się opiekujesz. To niesamowite, że opiekujesz się już prawie 1000 psów, a jednocześnie udaje Ci się zapewnić rehabilitację wielu psiakom, które tego potrzebują. Jak ocenić potrzeby medyczne psów i zaopatrzyć się w wózki inwalidzkie? Jak jesteś w stanie to wszystko zrobić?

MICHAEL: Mamy 29 psów, które potrzebują wózków inwalidzkich. Ratujemy je od 2016 roku. Sama mam psa o imieniu Cork, który jest ze mną od 2012 roku. Właściwie mieszkał obok i gdy miał 9 miesięcy, potrącił go motocykl. Zasugerowałem właścicielowi, aby kupił wózek inwalidzki. Powiedziała, że ​​nie może się nim opiekować, więc go adoptowałam.

Dla mnie posiadanie psa niepełnosprawnego nie jest wielką sprawą. Jedyne, co musisz zrobić, to opróżniać pęcherz cztery razy dziennie i umieszczać dziecko na wózku inwalidzkim, gdy będzie chodzić. W przeciwnym razie jest psem, który szczeka i wygłupia się jak normalny pies.

Na oddziale opiekuńczym mamy te psy na wózkach inwalidzkich, kilka niewidomych starszych psów i kilka psów z nosówką, która zaatakowała ich centralny układ nerwowy – około dziesięciu takich psów.

MICHAEL: W mojej fundacji mamy dwóch pełnoetatowych lekarzy weterynarii. Dla każdego, kto chce nas odwiedzić, posiadamy także bezpłatną przychodnię lekarską. To oczywiste, że [w personelu pracuje dwóch weterynarzy]. Zawsze jest coś dla nich do zrobienia. W schronisku mamy 600 psów. Gdybym musiał jechać do kliniki na zewnątrz, byłoby to dwukrotnie droższe, czasochłonne i tak dalej.

Na oddziale opiekuńczym nie jest tak, że psy są cały czas chore. Mogą być niewidome lub mieć nosówkę, ale nie jest tak, że musimy się nimi opiekować jak chorymi.



AMANDA: Podoba mi się takie podejście i myślę, że to ważne przesłanie nie tylko dla osób zajmujących się akcjami ratowniczymi, ale także dla wszystkich osób, które mogą mieć niepełnosprawnego psa; że to, że są niepełnosprawni, nie oznacza, że ​​opiekowanie się nimi jest pracą na pełen etat, bo przy odrobinie dodatkowej pomocy nadal mogą być szczęśliwym psem.

MICHAŁ. Tak. Spacerujemy z nimi dwa razy dziennie o 6:00 i 14:00, a umieszczenie wszystkich psów na wózkach inwalidzkich oczywiście zajmuje trochę czasu – około dziesięciu minut. Ale kiedy otwierają bramy i psy wybiegają, po prostu uciekają. Nie boją się, że będą musieli znowu chodzić; radośnie biegają.

Zdobycie wózków inwalidzkich dla psów, które ich potrzebują

pies na wózku inwalidzkim bawi się w wodzie' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Czy możesz mi opowiedzieć trochę o tym, jak znajdujesz wózki inwalidzkie i jak je projektujesz? Czy to coś, co twoi pracownicy układają?

MICHAEL: Korzystamy z usług amerykańskiej firmy o nazwie Niepełnosprawne zwierzęta . To naprawdę dobre wózki inwalidzkie i niedrogie – około 0 USD. Są naprawdę dobre i łatwo się z nich korzysta. Nasze psy są bardzo aktywne, biegają po lesie i wodzie, pływają także na wózkach inwalidzkich.

AMANDA: Wspaniale jest znać te zasoby i jest tak fajnie, że możesz po prostu wejść do Internetu i zamówić je.

MICHAŁ: Tak. Wysyłają je też na cały świat.

Jak powstała „mafia na wózkach inwalidzkich”?



AMANDA: Chciałam Cię zapytać: skąd wzięła się nazwa Wheelchair Mafia?

MICHAEL: Ode mnie! Nie wiem, czy to grupa, czy gang, ale biegają razem, więc stąd przyszedł mi do głowy pomysł na nazwę!

AMANDA: Śliczne!

Czy psy w TMTRD są dostępne do adopcji?

uśmiechnięty pies na wózku inwalidzkim' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Psy, którymi się opiekujesz, są przeznaczone do adopcji lub do adopcji, czy też są dożywotnimi mieszkańcami?

do zobaczenia

MICHAEL: Radzimy ludziom, aby adoptowali lokalnie, gdziekolwiek na świecie się znajdują, a my szukamy nowych domów lokalnie — z wyjątkiem mafii na wózkach inwalidzkich, ponieważ [ogólnie] nikt tutaj nie chce sparaliżowanego psa. Chcą psa idealnego.

Jeśli więc ktoś będzie zainteresowany członkiem Mafii Wózkowej wyślemy go za granicę. Mają tu dobre życie, ale może mogliby mieć lepsze życie w domu.

Generalnie jednak, gdy ludzie pytają o adopcję jednego z naszych psów z daleka, radzę im, aby adoptowali lokalnie. W schroniskach na całym świecie jest tak wiele psów, że nie ma sensu latać psem z Tajlandii do innego kraju.

To znaczy, prawdopodobnie mógłbym dać wszystkim tym psom nowy dom, ale w innych schroniskach są setki psów. Zatem adopcja lokalna ma sens. Mamy psy do adopcji strona internetowa dla lokalnych mieszkańców.

AMANDA: To świetna uwaga. A ja myślę, że psy mieszkające w Waszym schronisku i tak żyją w psim raju. Mogą biegać ze wszystkimi swoimi przyjaciółmi, przebywać na zewnątrz, kiedy tylko chcą i tak dalej.

Rady dla innych, którzy chcą rozpocząć akcję ratunkową?

dwa psy liżą się nawzajem' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Jaką radę dałabyś komuś, kto myśli o rozpoczęciu akcji ratunkowej dla psów, a zwłaszcza takiej, która pomaga psom ze specjalnymi potrzebami?

MICHAEL: Nie rób tego. *śmiech* Jeśli chcesz całkowicie zmienić swoje życie, zamknij restaurację i pozostań samotnym, pracuj 14 godzin na dobę, bez dni wolnych przez 9 lat, zdecydowanie, zrób to.

Jeśli masz zamiar drastycznie zmienić swoje życie, radzę nie przyjmować więcej psów, niż możesz sobie pozwolić i mieć plan awaryjny, jeśli coś się stanie.

W większości przypadków ludzie są przytłoczeni, zaczynając od myśli: Chcę zmienić świat! Nie możesz tego zrobić. Jak powiedziałem, zaczynałem dziesięć lat temu z jednym psem i być może co roku dodajemy około 100 kolejnych psów i więcej personelu.

Musisz myśleć o tym także jako o biznesie. Nie jest trudno to powiedzieć – może tak to zabrzmi, ale gdybym nie myślał jak firma, być może musiałbym zamknąć ją za sześć miesięcy, a wtedy znienawidzilibyście mnie jeszcze bardziej.

Jaki jest zatem produkt? Chcemy mieć zdrowe i szczęśliwe psy w bezpiecznym i czystym środowisku, z personelem, który codziennie się nimi opiekuje. Aby to osiągnąć, potrzebuję Twojej pomocy, więc przedstawię Ci mój pomysł na biznes i mam nadzieję, że powiesz: „To miło, że będę to wspierać”.

Kocham psy; Inaczej bym tego nie zrobił. To jest moje powołanie; Muszę to zrobić. Jeśli jednak nie możesz zapewnić sobie darowizn, oznacza to, że nie jesteś odpowiednią osobą na tym stanowisku i powinieneś przekazać je komuś, kto rozumie biznes.

Nie ma w tym nic złego. Musisz traktować to jak biznes, w przeciwnym razie upadniesz, a psy będą cierpieć. Myślę, że to jest klucz do sukcesu.

Skąd pochodzą fundusze na TMTRD?

darczyńcy odwiedzają schronisko' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Jak robicie to, co robicie? Czy są to darowizny od rządu, czy prywatne darowizny od osób lub firm?

MICHAEL: Powiedziałbym, że ponad 95 procent pochodzi z darowizn prywatnych. Ale im jesteś większy, tym większa jest Twoja widoczność w mediach, tym więcej firm chce Cię wspierać w działaniach CSR [Społeczna odpowiedzialność biznesu] programu, tym bardziej może się różnić. Niektóre firmy prowadzące programy CSR tutaj w Tajlandii wspierają nas pudełkami na karmę dla psów i innymi rzeczami.

Dlatego moim zadaniem jest upewnienie się, że przekażecie darowiznę! Podczas pandemii zaobserwowaliśmy utratę 40% darowizn. Wiele miejsc stara się ograniczać koszty zwalniania ludzi, co może oznaczać, że obiekty są mniej czyste. Nie zrobiłem tego; Zatrudniłem jeszcze kilku pracowników, żeby mieć pewność, że pieniądze darczyńców dotrą do nas.

Załóżmy, że przeciętny człowiek może mieć dziesięć organizacji, które wspiera, ale po pandemii może wspierać tylko dwie. Moim zadaniem jest dopilnowanie, aby nasza akcja ratunkowa była jednym z nich.

Mamy Strona na Facebooku i publikuj około pięć razy dziennie. Jeśli każdy post pokazuje nieszczęśliwe psy z ranami, ludzie się nudzą i myślę, że to dotyczy również większości fundacji. Musisz więc mieć mieszankę szczęśliwych zdjęć. Spotkaj się z personelem. Tutaj jest sponsor korporacyjny – a tutaj mamy rannego psa.

Niektórzy w ogóle nie mogą znieść tego widoku. Chcą po prostu wejść na stronę Cutepuppies.com i wtedy muszę im powiedzieć, żeby tam poszli, bo nie o to nam chodzi. To dla nas rzeczywistość. Ale nie mogę tego publikować przez cały czas; musisz zachować równowagę.

Jeśli chodzi o media społecznościowe, zajmuję się Facebookiem już od dłuższego czasu, ale zawsze zapisuję się na oferowane przez nich bezpłatne seminaria na temat zarządzania stronami lub reklamy, ponieważ zawsze się czegoś uczę. Bardzo ważne jest, aby to zrozumieć, wiedząc, jak z czymś nie przesadzić, ale wydawać pieniądze tam, gdzie jest to potrzebne, np. na promocję postu.

Kiedy ludzie mówią Ale ludzie wiedzą, kim jesteś – po co się reklamować? Mówię „tak”, ale spójrz na Coca-Colę. Wszyscy wiedzą, kim są, ale nadal się reklamują. Nie chcą, żebyś o nich zapomniał. Dlatego ogłaszam, żeby ludzie pamiętali, kim jesteśmy, co robimy, i mówili: „Mam dziesięć dolców”.

AMANDA: To ma całkowity sens.

Kim są pracownicy TMTRD?

weterynarze na ratunku wykonują zabieg na psie' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Prawie nie mogę się skupić na opiece nad tyloma psami. Czy możesz nam opowiedzieć trochę o swoim personelu? Czy wszyscy otrzymują wynagrodzenie, czy wszyscy są wolontariuszami?

MICHAEL: Mamy teraz 29 pracowników, łącznie ze mną. Facet o imieniu Chris zgłosił się na ochotnika na kilka miesięcy, poszedł gdzieś do pracy na jakiś czas, a potem wrócił półtora roku temu, aby pracować tutaj.

Płacimy całemu naszemu personelowi, łącznie ze mną. Muszę jeść. Muszę żyć. Mam dopiero 53 lata i nie jestem milionerem, a dzięki temu małemu hobby nigdy milionerem nie będę! Ale nie wszyscy pracownicy otrzymują wynagrodzenie.

Mamy dwóch weterynarzy — mamy też trzech administratorów, którzy odpowiadają na wiadomości, przeprowadzają wywiady w sprawie ponownego zamieszkania, tłumaczą szukają wystaw, a także HR. Mamy dwóch budowlańców, którzy zajmują się konserwacją, naprawami, rozbudową — zawsze jest dla nich coś do zrobienia. A reszta to opiekunowie.

W Tajlandii pracujemy sześć dni w tygodniu z jednym dniem wolnym. Pracuję siedem dni w tygodniu. Nasza kadra w schronisku pracuje od 7:00 do 16:00. Na oddziale opiekuńczym budzą się o 5:00 i idą na spacer z psami.

Następnie następuje hydroterapia podczas czyszczenia prania. Hydroterapia jest tak dobra, że ​​psy z problemami w poruszaniu się są tak dobre, ponieważ w przeciwnym razie stają się sfrustrowane. Mamy również gości, którzy przychodzą, aby przekazać datki i odwiedzić psy, aby na własne oczy przekonać się, co mogli zobaczyć w naszych filmach.

Dzień trwa do około 4:00 lub 5:00, a potem spędzamy wieczór.

cena goldendoodle'a

Psy ze schroniska przebywają w schronisku przez cały czas, a psy z oddziału opiekuńczego przebywają w tym oddziale z około 15 pracownikami, którzy tam nocują i pozostają z nimi przez cały czas.

Mamy kilku wolontariuszy, którzy czasami przychodzą, ale nie jestem na nich zależny, ponieważ czasami wolontariusze się pojawiają, a czasami nie.

Równowaga między życiem psiego taty i ratownika

AMANDA: Jak godzisz życie jako psi tata 18 własnych psów i 950 innych psów, którymi się opiekujesz?

MICHAEL: Nie wiem jak to zrównoważyć! Mój dom jest zajęty od 5:30 rano do około 17:00 po południu, ponieważ jest to dom otwarty dla personelu, który wchodzi i wychodzi. Oczywiście moje psy też tu są. Potem mam czas po 17:30. Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie dotyczące równowagi, bo po prostu… to teraz dla mnie sposób na życie.

AMANDA: Cóż, jestem pewna, że ​​twoje psy nigdy nie czują się samotne, mieszkając z 17 najlepszymi przyjaciółmi i jestem pewna, że ​​są po prostu szczęśliwe, gdy cię widzą!

MICHAEL: Mam prosty dom. Mam około czterech do pięciu psów śpiących na moim łóżku. Pozostałe psy śpią w dużym salonie. Mam na zewnątrz kuchnię wyposażoną w sprzęt restauracyjny i tam przygotowujemy jedzenie.

Uważam nas wszystkich za jedną wielką rodzinę, a moje psy przyjaźnią się z innymi psami, ale mieszkają ze mną.

Smutne początki i szczęśliwe zakończenia

Milo uratowany w 2016 roku i wyleczony przez TMTRD wygląda jak zupełnie nowy pies w swoim stałym domu u Lindenów.' title=Milo uratowany w 2016 roku i wyleczony przez TMTRD wygląda jak zupełnie nowy pies w swoim stałym domu u Lindenów. (Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

AMANDA: Nie chcę kończyć tego smutnym akcentem, ale w jednej części filmu, który obejrzałam, wspomniano, jak trzeba ratować niektóre psy ze szczególnie okropnych sytuacji. Czy mógłbyś trochę o tym porozmawiać, a potem może moglibyśmy zakończyć radośnie jedną z najszczęśliwszych historii sukcesu, jakie widziałeś w związku z twoją akcją ratunkową.

MICHAEL: Jeśli masz 1000 dobrych ludzi, którym zależy na psach lub nawet nie, możesz mieć tylko jednego, który jest zły i może wszystko zniszczyć. Wszędzie jest tak samo, nie tylko tutaj.

Myślę, że przyjęliśmy kilka psów, które były w naprawdę złym stanie. Jednemu psu odcięto nogę maczetą, ale teraz czuje się już dobrze – naprawdę! Poruszają się dalej tak szybko – chyba że zobaczy osobę, która jej to zrobiła.

plaże przyjazne psom na Florydzie

Wszystkie historie sukcesu wciąż tu żyją, niezależnie od tego, czy zostały ranne, czy nie.

Był jeden pies o imieniu Milo. Przygarnęliśmy go w czerwcu 2016. W wieku sześciu miesięcy był w fatalnym stanie ze względu na świerzb i był bardzo chudy, ale był szczęśliwy. Przyjęliśmy go i uzdrowiliśmy.

Sześć miesięcy później wysłałem go do Ameryki. Mieszka w Flagstaff w Arizonie.

Pojechałem tam w 2019 roku i spotkałem go ponownie po trzech latach. Właściwie to go pilnowałem! Więc tak, to była historia sukcesu, on nadal tam mieszka i ma szczęśliwe, miłe życie.

Kilku nastolatków zastrzeliło jednego psa. Postrzelili ją w szyję i kręgosłup. Jeszcze jeden dzień mogła chodzić, ale kula ją sparaliżowała. Ale teraz ma się dobrze! Jest sparaliżowana, ale szczęśliwa.

Mam na myśli, że wszystkie psy, które nadal są z nami, odniosły szczęśliwy sukces.

To jest mój facet, Cork! Cork jest sparaliżowany. Jest ze mną od 2012 roku.

AMANDA: Co za słodziak!

MICHAEL: Gdy miał dziewięć miesięcy, został potrącony przez motocykl, ale chciał tu zostać. Ludzie pytają mnie, jak sobie radzę.

Mówię, że sobie radzę, bo wiem, że będzie lepiej.

A jeśli nie radzą sobie dobrze, przynajmniej daliśmy im szansę. Ludzie zawsze mnie pytają, czy jest mi smutno, gdy ktoś umiera. Naprawdę jest mi smutno – nie dlatego, że umarli, ale dlatego, że prawdopodobnie mieli przedtem złe życie.

Większość z nich jest teraz szczęśliwymi psami i po prostu biorą to z dnia na dzień. Psy są dość łatwe. Nie żyją w przeszłości. Budzą się i widzą, jak ich przyjaciele idą na spacer. Dla nich to Boże Narodzenie każdego dnia.

AMANDA: Bardzo mi się to podoba! Gdybyśmy tylko mogli tacy być i żyć chwilą, prawda?

MICHAEL: Naprawdę próbuję to zrobić! Muszę zaplanować pewne rzeczy, na przykład zbieranie datków, rozmowy z ludźmi takimi jak ty, ale poza tym możemy po prostu zająć się tym przez chwilę. Myślę, że jestem teraz w połowie psem! *śmiech*

Bądź na bieżąco z TMTRD

pies na wózku inwalidzkim' title=(Zdjęcie: Człowiek, który ratuje psy)

To był ogromny zaszczyt porozmawiać z Michaelem i dowiedzieć się więcej o tej akcji ratunkowej. Mam nadzieję, że nasi czytelnicy pokochają czytanie o nim i rozważą wsparcie ich pracy.

Aby dowiedzieć się więcej o Człowieku, który ratuje psy, m.in ich bezpłatnej przychodni lekarskiej I jak możesz pomóc odwiedź ich stronę internetową pod adresem www.tmtrd.org .

Aby śledzić ich w mediach społecznościowych, zobacz ich Facebooku Instagrama Lub YouTube strony.

Czy jesteś pod wrażeniem całej niesamowitej pracy, jaką wykonuje Człowiek, który ratuje psy? Czy wesprzesz tę akcję i pomożesz rozgłosić tę informację? Daj nam znać w komentarzach poniżej!